STRONA GłóWNA

 

Zagrożenia.
 
To zaburzenia regulacji cieplnej powodowane przegrzaniem organizmu. Do takiej sytuacji może dojść w upalny dzień, kiedy turysta pokonuje trasę w nasłonecznionym terenie, bez okrycia głowy i karku. Dodatkowy negatywny wpływ ma silny wysiłek fizyczny. Do udaru cieplnego silne słońce nie jest niezbędne, wystarczy parny, gorący dzień oraz duża góra i ciężki plecak. W takie dni należy częściej niż zwykle odpoczywać i zabrać ze sobą większy zapas wody, to zminimalizuje możliwość wystąpienia udaru cieplnego. Jeśli dzień jest słoneczny, trzeba chronić głowę czapką lub chustą.
 
Istnieje pewna zależność, im wyżej jesteśmy, tym silniejsze promieniowanie ultrafioletowe słońca. Aby zapobiec poparzeniom należy zastosować kremy z silnymi filtrami UV, a dla osób z wrażliwą skórą, wręcz kremy z blokerami. Gdyby okazało się, że nie posiadamy odpowiedniego kremu, należy pod czapkę włożyć dużą chustkę lub koszulkę, będzie to prowizoryczna ochrona głowy i szyi. Jeśli nie mamy czapki, można użyć chusty trójkątnej lub dodatkowej koszulki (możliwie jasnej).
 
Już niewielki ubytek wody w organizmie powoduje silne pragnienie, nerwowość, osłabienie, zawroty głowy, zaburzenia widzenia, omdlenia. W zasadzie wszystkie wymienione objawy mogą doprowadzić do wypadku w terenie, który wymaga od turysty szczególnej koncentracji i sprawności. Każdy z nas wie, ile potrzebuje płynów w zwykły upalny dzień. Wyjście w góry bez odpowiedniego zapasu wody jest niebezpieczne, ale także zwyczajnie popsuje nam radość życia. W przypadku nasilających się objawów odwodnienia należy zastanowić się, gdzie w najbliższej okolicy mamy szansę uzupełnić niedobór, w ostateczności napijmy się wody ze strumienia, o ile to możliwe po przegotowaniu lub uzdatnieniu. Jeśli nie jest to pragnienie, a nasilające się odwodnienie, aby ratować życie, należy wypić wodę z kałuży, a nawet własny mocz. O rewolucję w żołądku będziemy martwić się później. Ale turysta w Polsce raczej nie powinien znaleźć się w aż takiej dramatycznej sytuacji, praktycznie niewielkie odległości do cywilizacji, sieć schronisk turystycznych i inni ludzie na szlaku nie pozwolą umrzeć z pragnienia. W rodzimych górach, w przypadku odwodnienia, niebezpieczniejsze jest powodowane nim osłabienie, które może doprowadzić do tragicznego błędu.
 
Amplituda wahań temperatury w górach jest bardzo duża. W dolinach, w pełnym słońcu może być trzydzieści kilka stopni, a na grani przy załamaniu pogody może spaść w okolicę zera, do tego śnieg z deszczem i porywisty wiatr. Takie sytuacje są w górach częste, w zasadzie typowe, także typowe jest wychodzenie na szlak w krótkich spodenkach i koszulce „bo jest ciepło”. W plecaku obowiązkowo musi znaleźć się cieplejsze ubranie i odzież przeciwdeszczowa (jednocześnie przeciwwiatrowa). Szczególnie niebezpieczna sytuacja ma miejsce, kiedy turysta ma tendencję do silnego pocenia się i trafi na załamanie pogody. Taka mokra koszulka, przy znacznym ochłodzeniu i silnym wietrze, może spowodować gwałtowne wychłodzenie ciała. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja jeśli mamy taką mokrą koszulkę pod bluzą lub kurtką zimą, przy dużym mrozie. W takiej sytuacji, przed zaplanowanym odpoczynkiem, należy znaleźć miejsce możliwie osłonięte od wiatru, przygotować suche ubranie i przebrać się bez zbędnej zwłoki, następnie założyć dodatkową warstwę ubrań. Jeśli rozgrzani marszem zrobimy to szybko, nie zdążymy zmarznąć. Kończąc temat wychłodzenia, jak jest to niebezpieczne wie każdy, kto porządnie przemókł i zmarzł na szlaku. Przemarznięte mięśnie sztywnieją, w miarę rozgrzane są tylko te partie, które intensywnie pracują w czasie marszu. W chwili potknięcia lub poślizgnięcia się takiego turysty, jego zimne mięśnie nie są w stanie na czas zareagować i odzyskać równowagę, upadek na skały może zakończyć się różnie, upadek z wysokości to już możliwy dramat.
 
Miejsca ciała najbardziej narażone na odmrożenia to stopy, dłonie, nos, uszy i policzki. Pierwsze objawy odmrożenia to zaczerwienienie, uczucie mrowienia, następnie kolor skóry zmienia się na blado szary, początkowe mrowienie i szczypanie przestaje być odczuwane. To znak, że jest naprawdę źle. W miejscu zagrożonym ciało jest zimne i bez czucia lub z czuciem bardzo słabym. W naszych warunkach najczęściej dochodzi do odmrożeń I i II stopnia w pięciostopniowej skali. W warunkach terenowych, w przypadku drętwienia i szczypania narażonych okolic, powinniśmy za wszelką cenę doprowadzić do ogrzania takiego miejsca, aby przywrócić prawidłowe krążenie krwi. Należy jednak stosować pewne zasady. Nie powinno się ogrzewać odmrożonych kończyn zbyt ciepłą wodą, początkowa temperatura to około 30 stopni Celsjusza, następnie podwyższana do 36-38 stopni. Nie można kończyn i innych części ciała nacierać śniegiem, wychładza to jeszcze bardziej zagrożony obszar, a ewentualne kryształki lodu mogą porozcinać skórę. Jeśli na szlaku nie jesteśmy sami, towarzysz powinien nam pomóc, na przykład stopy, dłonie lub twarz można ogrzać pod ubraniem drugiej osoby w okolicach jej tułowia. Aby zapobiec odmrożeniom, należy stosować odpowiednie, tłuste kremy, na silnym mrozie przebywać w suchych ubraniach i butach. Buty nie mogą być zbyt ciasne lub zasznurowane na siłę, osłabia to krążenie i przyczynia się do szybszego obniżania temperatury stóp. W przypadku zauważenia pierwszych objawów odmrożenia trzeba reagować szybko, po pierwszych objawach może okazać się, że możemy iść dalej, a samopoczucie poprawia się. Zimno podstępnie działa nadal zmniejszając nasze szanse na wyjście z opresji bez szwanku. Odmrożenie idzie często w parze z wychłodzeniem (hipotermią), a to śmiertelne zagrożenie, opisane wcześniej.
 
W zasadzie nawet dla doświadczonych turystów dokładne określenie stopnia zagrożenia lawinowego jest bardzo trudne, często niemożliwe. Zejście lawiny powoduje cały szereg zjawisk fizycznych związanych z temperaturą, nasłonecznieniem, siłą wiatru, opadami śniegu lub deszczu, nachyleniem i kształtem stoku, grubością pokrywy śniegu, ilością i jakością warstw śniegu. Dodatkowym czynnikiem, który może spowodować zejście lawiny jest sam człowiek. Może to być samotny narciarz, turysta pieszy lub grupa ludzi, a także skuter śnieżny. Nawet pojedyncza osoba jest w stanie naruszyć kruchą równowagę pokrywy śnieżnej. Te czynniki są na tyle skomplikowane i powiązane ze sobą, że aby dokładnie ocenić ryzyko, trzeba posiadać dużą wiedzę i doświadczenie. Dlatego turyści powinni zaufać odpowiednim służbom, które oceniają zagrożenie lawinowe zawodowo. Poziom zagrożenia oceniany jest w pięciostopniowej skali:
I stopień - zagrożenie lawinowe nieznaczne,
II stopień - umiarkowane,
III stopień - znaczne,
IV stopień - duże,
V stopień - bardzo duże zagrożenie lawinowe tzw. "alarm lawinowy".
Przed wyjściem w góry należy zasięgnąć informacji od Służb Ratownictwa Górskiego, stosować się do ich ostrzeżeń, znać znaki ostrzegające o stopniu zagrożenia i miejscach szczególnie niebezpiecznych. Nawet w przypadku niskiego zagrożenia warto przestrzegać kilku zasad. Bardzo przydatna jest dobra mapa z określonymi miejscami szczególnie narażonymi na zejście lawin, przez takie miejsca grupa ludzi powinna przechodzić asekurując się nawzajem. Przez potencjalnie niebezpieczny odcinek (tylko w przypadku minimalnego zagrożenia) należy przechodzić pojedynczo. W razie tragedii pozostali członkowie grupy będą mogli wezwać pomoc i natychmiast rozpocząć akcję ratunkową, co zwiększy szansę na wyjście z opresji możliwie najmniejszym kosztem. Nie należy wychodzić w góry samotnie. Osoba lub osoby, które znajdą się pod śniegiem, nie są z reguły w stanie samodzielnie wydostać się na powierzchnię. Lawinisko już po chwili staje się twardą skorupą, a najczęstszą bezpośrednią przyczyną śmierci jest uduszenie się.
 
Tablice ostrzegające przed zagrożeniem lawinowym:
 
 
                  
 
Silny wiatr zdecydowanie utrudnia warunki w górach i stanowi duże niebezpieczeństwo. Bez problemu może wywrócić lub nawet odrzucić na kilka metrów dorosłą osobę z plecakiem, szczególnie kiedy jest to gwałtowny i niespodziewany podmuch wiatru. Czasem wieje z taka siłą, że zdrowy dorosły mężczyzna ma problemy z marszem. W takich warunkach wychodzenie w góry jest niewskazane. Jeśli już tam jesteśmy, a nastąpiło załamanie pogody, powinniśmy zaniechać wycieczki, zmienić plan trasy i możliwie szybko zejść z gór w bezpieczny teren. Jeśli to możliwe wykonujemy „telefon do przyjaciela” i informujemy o zmianie trasy. Silny, huraganowy wiatr może powodować staczanie się i spadanie głazów i kamieni, łamać konary i całe drzewa, a zimą powodować zejście lawin oraz szybko wyziębić, szczególnie gorzej ubranych turystów.
 
To wręcz niewiarygodne jak mgła w połączeniu ze śniegiem i zachmurzonym niebem może mylić nasze zmysły. Zaskakująca jest sytuacja, kiedy stoimy nad urwiskiem i nie jesteśmy w stanie ocenić czy to przepaść 2 czy 22 metrowa. Pomimo wytężania wzroku nie jesteśmy w stanie dojść do żadnych wniosków. Krok przed siebie może okazać się ostatnim błędem naszego życia. Pewną pomocą może okazać się rzucona w dół śnieżka, po czasie lotu można w pewnym stopniu ocenić wysokość, ale nie jest to w pełni wiarygodna metoda. W takich sytuacjach najlepiej wrócić po własnych śladach do cywilizacji i poczytać newsy na naszym Portalu. Jeśli w górach nie ma śniegu, mgła jest nieco mniej niebezpieczna, zwyczajnie ogranicza widoczność, można wtedy pomylić drogę, nawet jeśli się ją dobrze zna. W takich przypadkach bardziej ryzykowne są skutki zabłądzenia, a nie sama mgła. Jeśli się zgubimy, najrozsądniejsze, co możemy zrobić, to wrócić do ostatniego oznaczenia szlaku lub punktu charakterystycznego i jeśli to konieczne wezwać pomoc.
 
Niebezpieczne zjawisko pogodowe, przez niemal całkowite ograniczenie widoczności powoduje, że turyści mogą zabłądzić. Jeśli już zejdziemy ze szlaku w zamieci i nie wiemy dokładnie gdzie się znajdujemy, jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji. Nie powrócimy po własnych śladach, gdyż są one bardzo szybko zasypane i niewidoczne. W takiej sytuacji trzeba mieć wielkie doświadczenie i znać teren, aby poradzić sobie bez pomocy służb ratunkowych. Jeśli posiadamy telefon, należy zadzwonić po pomoc i określić możliwie dokładnie swoje położenie. Jeśli jednak znajdujemy się wysoko w górach, nie wiemy dokładnie w jakim miejscu i nie mamy możliwości wezwać pomocy, należy czekać na poprawę pogody. Wspinaczka w nieznane w czasie zamieci jest bardziej ryzykowna, niż narażanie się na wychłodzenie i odmrożenia w czasie oczekiwania na poprawę pogody.
 
Są osoby, które odczuwają lęk przed burzą przebywając w bezpiecznym domu. Oczywiście pioruny nie mierzą specjalnie w ludzi, są sytuacje statystycznie dużo bardziej ryzykowne, lecz i tego zjawiska meteorologicznego nie należy bagatelizować, szczególnie jeśli jesteśmy w górach, gdzie każdy grzmot jest zwielokrotniany przez odbicia od górskich ścian. Pierwsza poważna burza w górach to duże przeżycie. Nie mamy za bardzo gdzie się skryć, niebezpiecznie jest na szczytach, na grani, pod drzewami, niebezpieczne jest opieranie się o skalne ściany, poruszanie się mokrymi żlebami. Należy udać się albo do najbliższego schroniska, a jeśli bliżej, to zejść z gór do cywilizacji. Nie powinniśmy zbiegać w panice, bo prawdopodobieństwo połamania kończyn na mokrych skałach jest dużo większe niż porażenia piorunem. Jeśli decydujemy się burzę przeczekać, należy znaleźć możliwie suche miejsce i zająć pozycję siedzącą. Co istotne, należy mieć obie nogi połączone razem, aby uniknąć porażenia krokowego. W czasie burzy, w okolicach, gdzie uderzały wyładowania, są duże różnice potencjałów elektrycznych. Jeśli stoimy w rozkroku, ta różnica potencjałów może przepłynąć przez nasze nogi, to samo może się zdarzyć, kiedy ręką dotykamy ściany skalnej. W przypadku, jeśli już do porażenia dojdzie, niezbędna będzie specjalistyczna pomoc ratowników górskich, a następnie lekarzy. Nie są znane przypadki, aby osoba porażona piorunem wstała, "otrzepała się" i poszła dalej.
 
Trudne i niebezpieczne jest poruszanie się nawet po popularnych płaskich szlakach. Wyjście na szlaki graniowe, bez specjalistycznego sprzętu (raki, czekany, lina asekuracyjna) i bez większego doświadczenia to w zasadzie samobójstwo. Czasem występuje oblodzenie permanentne, każdy głaz i kamień otoczony jest cienką warstwą lodu, wtedy problemem jest każdy kolejny krok. Zresztą większość z nas wie, co to jest gołoledź, teraz przenieśmy ją z równego chodnika na szlak górski...
 
Najniebezpieczniejsze upadki to oczywiście te z wysokości. Nie musi to być wielka przepaść, czasem wystarczy kilka metrów. Przy braku szczęścia, kalectwem lub śmiercią może zakończyć się zwykła wywrotka. Widok turysty idącego po mokrych skałach w trampkach, niosącego dziecko „na barana” mrozi krew w żyłach. Przy poślizgnięciu się taki tatuś nie zrobi sobie krzywdy, ochroni swoją głowę ciałem dziecka... Aby uniknąć przykrych skutków upadków, przede wszystkim należy chodzić uważnie, starannie wybierać trasę, poruszać się bezpiecznym tempem. Wraz ze zdobywanym doświadczeniem, koncentracja stanie się automatyczna, odruchowo będziemy wiedzieć gdzie postawić kolejny krok. Pomimo rutyny, potknięcia i poślizgnięcia mogą zdarzyć się każdemu, nawet wytrawnemu alpiniście, szczególnie w trudnych warunkach i przy dużym zmęczeniu. Bardzo istotną rolę w zapobieganiu takim wypadkom mają odpowiednie buty.
 
Aby zapobiec przygodom związanym z ciemnościami na szlaku należy przestrzegać kilku zasad. Po pierwsze, zawsze powinniśmy mieć w plecaku źródło światła z naładowanymi bateriami/akumulatorami. Czas świecenia czołówki lub latarki to minimum 2 godziny. W indywidualne źródło światła powinien być zaopatrzony każdy uczestnik wycieczki. Jest to szczególnie istotne w miesiącach kiedy dzień jest krótki. Kolejna sprawa to wychodzenie na szlak z samego rana, nawet chwilę przed świtem, tak, aby maksymalnie wykorzystać długość dnia. Ostatni element to sprawa najtrudniejsza, umiejętność zaplanowania trasy, aby zdążyć z zapasem czasu do celu, wymaga pewnego doświadczenia. Jeśli jedziemy w góry pierwszy raz, warto zaopatrzyć się w przewodnik lub dobrą mapę. Tam znajdziemy czasy przejść poszczególnych odcinków, po zsumowaniu i dodaniu czasów na odpoczynki, poznamy przybliżony czas niezbędny do pokonania trasy. Pamiętajmy o naszej kondycji, ma ona wpływ na ilość niezbędnych odpoczynków i tempo marszu. Kto pyta nie błądzi, to stare przysłowie nie zawsze sprawdza się w górach, szczególnie jeśli spytamy „ile jeszcze do ...”, napotkani turyści odpowiedzą w dobrej wierze, ale bardzo subiektywnie, to samo zresztą dotyczy trudności na szlaku, to co dla jednego jest spacerkiem, inny może odbierać jako „przygodę życia”. Radziłbym z pewnym dystansem podchodzić do informacji uzyskiwanych od innych na szlaku.
 
Silny wysiłek fizyczny, zmiany temperatur, ciśnienia, zmiana klimatu, stres to wszystko może doprowadzić do gorszego samopoczucia, szczególnie jeśli cierpimy na jakieś dolegliwości. Powinniśmy być szczególnie ostrożni w przypadku chorób krążenia, stawów i kości oraz wszystkich innych przypadłości, przy których istnieje niebezpieczeństwo utraty przytomności. Nie zapominajmy o lekarstwach, powinniśmy je posiadać nawet jeśli nasze dolegliwości są okresowe i aktualnie ich nie odczuwamy.
 
Przyjemność spotkania niedźwiedzia ma miejsce zazwyczaj, gdy już jest ciemno. Miejmy to na uwadze planując długość trasy, lepiej nie kusić losu. Z pewnością taką przygodę zapamiętamy do końca życia. Niedźwiedzie, pomimo swego misiowatego wyglądu, są bardzo szybkie, człowiek na krótkim odcinku nie ma szans ucieczki. Na szczęście drogi dzikich zwierząt i ludzi krzyżują się rzadko, a agresywne zachowania wobec ludzi są w Polsce sytuacjami wyjątkowymi. Pomimo tego, należy wiedzieć jak się zachować w przypadku, kiedy natkniemy się na błyszczące w świetle latarki oczy. Niedźwiedzie z reguły nie atakują ludzi, wyjątki to matka z młodym, jesienne żerowanie i wiosenny głód oraz przede wszystkim zagrożenie odczuwane przez zwierzę. Aby uniknąć spotkania, należy dojść do założonego celu przed zmierzchem i nie chodzić po górach po zmierzchu samotnie. Idąc należy głośno rozmawiać, aby dać szansę niedźwiedziowi zejść nam z drogi, dobrze byłoby zabezpieczyć żywność w plecaku (zapach) i nie jeść na szlaku po zmroku, jeśli to możliwe. Gdy spotkamy tego drapieżnika, należy bez paniki oddalić się, obserwując jednocześnie zachowanie zwierzęcia, nie wykonywać gwałtownych ruchów, w przypadku ataku zrzucić plecak i oddalać się. W przypadku niepowodzenia nie uciekać w panice, chronić głowę, przyjąć pozycję skuloną. Jeśli nie widzimy niedźwiedzia, ale słyszymy jego pomruki, należy natychmiast udać się w przeciwnym kierunku. Sytuacja spotkania z niedźwiedziem może mieć charakter tak dynamiczny, że żadne rady nie pomogą i to, co w jednej sytuacji może tylko pogorszyć sytuację, w innym przypadku uratuje nam skórę. Z tych powodów warto zastosować starą turystyczną zasadę… „lepiej zapobiegać niż leczyć… odgryzioną nogę”.
 
       
Nie narażajmy się na wyczerpujące trasy, zaraz po przyjeździe w góry potrzebujemy co najmniej 2 dni na łagodny rozruch. Każda zmiana miejsca naszego pobytu powoduje potrzebę przystosowania się organizmu do nowych warunków. Objawy braku aklimatyzacji mogą być różne i występować z różnym nasileniem, ale nawet w formie najłagodniejszej, jako zwyczajne osłabienie, w połączeniu z długotrwałą wspinaczką na dużej wysokości, mogą zakończyć się źle. Podobnie z kondycją, powinniśmy wiedzieć na co możemy sobie pozwolić. Zbyt długa i trudna trasa może doprowadzić nas do wyczerpania, a wtedy łatwo o błąd.
 
Kilka prostych sposobów na uniknięcie kłopotów:
 
- Zawsze informuj gospodarzy, kierownika schroniska, towarzyszy, którzy nie wybierają się w góry jaką planujesz trasę, przewidywany czas powrotu, jak liczna jest grupa, zostaw telefon kontaktowy. W przypadku zmiany planów koniecznie poinformuj o tym te osoby, gdyż w razie wypadku będziesz poszukiwany w zupełnie innym miejscu. Wiele akcji ratunkowych odbyło się z narażeniem życia i zdrowia ratowników z powodu niefrasobliwości, a czasem wręcz głupoty turystów. Zdarzało się, że GOPR poszukiwał turystów, którzy wrócili już do domu i oglądali telewizję. Turysta, który zmienia trasę i nie informuje o tym nikogo, naraża się na to, że ratownicy dotrą do jego zwłok.
- W razie wypadku nie wolno się rozdzielać. Należy pomóc poszkodowanemu i wezwać pomoc.
- Zabierz telefon komórkowy z naładowaną baterią i zapisanym numerem ratunkowym GOPR 0 601 100 300.
- Zanim wyjdziesz sprawdź prognozę pogody, dowiedz się w schronisku u dyżurnego ratownika o warunki atmosferyczne panujące w wysokich partiach gór.
- Dobre buty i odpowiednie ubranie to większe bezpieczeństwo i komfort.
- Tak planuj trasę, aby do celu dotrzeć przed zmierzchem.
- Środki odurzające i alkohol na szlaku to przejaw kompletnej bezmyślności.
- Stosuj się do poleceń specjalistycznych służb w górach. Oni wiedzą co mówią.
- Nie schodź z wytyczonego szlaku, nie skracaj sobie drogi.
- Nic, najlepsze rady, zdobyte doświadczenie lub nowoczesna technika nie zastąpi ZDROWEGO ROZSĄDKU, warto o tym zawsze pamiętać.
 

POWRÓT NA GÓRĘ STRONY

POWRÓT DO POPRZEDNIEJ STRONY

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ

 

Zaprint - Wszelkie prawa zastrzeżone, © 2008 Created by WebArtis